Kampania wyborcza w Realu Madryt nabiera rumieńców, a spór między Enrique Riquelme a Florentino Perezem wchodzi na nowy poziom. Na 10 dni przed głosowaniem Riquelme oskarżył Pereza o zniesławienie i wyzwał go na publiczną debatę.
Iskrą zapalną były oskarżenia Pereza, który powiązał kampanię Riquelme’a z czasami Ramona Calderona, sugerując powrót ludzi odcinających członkom klubu realny wpływ. Perez stwierdził, że kampania Riquelme’a jest kontynuacją działań, które miały "ukraść suwerenność członków".
Riquelme, nawiązując do zarzutów, przypomniał, że miał zaledwie 15 lat, gdy Calderon był prezydentem klubu. Podkreślił znaczenie przejrzystości i demokracji w kampanii, krytykując atmosferę oskarżeń.
W swoim programie Riquelme zaproponował m.in. 50% zniżki na składki członkowskie do momentu wygrania Ligi Mistrzów oraz lepszy dostęp do biletów i miejsc dla członków. Precyzyjnie wskazał na "zaspokojenie potrzeb członków klubu" jako priorytet.
Perez, z kolei, skupił się na kontynuacji obecnej polityki, obiecując „transfery jak zawsze" i współpracę z Apple w zakresie wirtualnej rzeczywistości na Santiago Bernabeu. Wybory prezydenckie zaplanowano na 10 dni.
Źródło: Football Espana