Barcelona zdecydowała się na poważny ruch w sprawie transferu Juliána Álvareza. Jeśli do 19 lipca Atlético Madryt nie przystąpi do poważnych negocjacji, kataloński klub planuje rozpocząć rozmowy z innym napastnikiem.
Data nie jest przypadkowa. Barcelona chce, aby nowy napastnik miał czas na adaptację przed sezonem 2026/27. Ustalenie tej konkretnej daty ma także wywrzeć presję na Atlético, by wreszcie podjęło działania.
Joan Laporta jasno dał do zrozumienia, że oferta wciąż jest aktualna. Jednak podkreślił, że jego cierpliwość ma swoje granice.
Cena, jaką Atlético żąda za Álvareza, to 150 mln euro. Barcelona wolałaby zamknąć transakcję w kwocie 120–135 mln euro. Problemem jest także sposób płatności – Atlético chce gotówki, bez włączania zawodników do transakcji.
Relacje między klubami są napięte. Barcelona rozważała nawet złożenie skargi do FIFA na działania Atlético, co pokazuje skalę napięć.
Do 19 lipca mogą się zrealizować dwa scenariusze: albo Atlético podejmie negocjacje, albo Barcelona znajdzie inną opcję na wzmocnienie składu. Możliwe, że sam Álvarez spróbuje wpłynąć na sytuację, aby przyspieszyć transfer.
Źródło: Mundo Deportivo